Strony

środa, 9 stycznia 2013

the national


Prawdziwy mężczyzna powinien pachnieć skórzaną kurtką,papierosami i starą komodą;)                    Tak kiedyś opisała swój typ mężczyzny moja znajoma. Zapewne życie zweryfikowało jej gust i okazało się, że prawdziwy facet to nie rzecz wyglądu czy zapachu ale zachowania i podejścia do życia.Mnie samej zdarza się odwrócić głowę za nienagannie ubranym panem z lekkim zarostem, a za męskimi zapachami aż chce się podążać ulicami. Czyż nie?
Znam muzykę(znam głos), która/y uzupełnia wszystkie te cechy które tak cenimy w płci przeciwnej. To głos wokalisty amerykańskiej grupy The National. Charyzmatyczny Matt Berninger jest facetem trochę nie z tej epoki w tych swoich gestach,wyglądzie i zachowaniu na scenie. Ale tym własnie się wyróżnia i za to go cenię.
Nie staram się też analizować  jego tekstów gdyż czasami mam wrażenie, że tylko on wie o co mu w nich chodzi ;). Skupiam się raczej na głosie bo jest wspaniały i działa kojąco.
Polecam


P.s resztę znajdziecie na Wikipedii;) 


A real man should smell like leather jacket, cigarettes and an old chest of drawers;) That way one of my friends has described her type. Perhaps life has verified her taste and it turned out that a real man is not a thing but the look or smell of behavior and approach to life. Same happens for myself to turn my head for the impeccably dressed with a light beard, and sometimes you just want to follow the man along the streets due to male fragrances. Is not it?

I know the music (I know the sound of voice) that completes all these qualities that we value in opposite sex. It is the voice of the American singer of The National. The charismatic Matt Berninger is not of this era, in the his gestures, appearance and behavior on stage. But this has just stands out and for that I appreciate it.

Also do not try to analyze his lyrics because sometimes I have the impression that only he knows what he terms them;). I focus more on his voice because he is gorgeous and has a soothing effect.

I recommend

P.s the rest can be found on Wikipedia;)


piątek, 4 stycznia 2013

Moves Like Jagger


   
Każdy  kto chociaż raz poczuł jak to jest być "rock'n'rollowcem", całe życie będzie szedł pod prąd i  wystawał poza wszystkie oczywiste dla innych, dopuszczalne normy. To  pewien sposób na życie i poczucie wolności, którego nie da się niczym zastąpić.
Gdybym się urodziła wcześniej pewnie teraz wspominałabym jeden z koncertów Stones'ów w Polsce. A tak przeszukuję wspomnienia z dzieciństwa, oraz  internet  w poszukiwaniu starych kawałków zasłuchanych dawno temu w radiowej trójce, mając w pamięci wyciszony głos Marka Niedzwieckiego. Dzisiaj doczytuję to czego wtedy nie wiedziałam  o Micku Jaggerze.
Chociaż bilety na koncerty nie należą do najtańszych to mam nadzieję, że kondycja panom dopisze i będzie mi dane zobaczyć ich jeszcze kiedyś na żywo.
 Na niesamowitą wycieczkę ...( kompletną jazdę ) w świecie skąpanym w alkoholu, kipiącym  seksem, doskonałą muzyką i narkotycznym transem zaprasza nas Christopher Andersen autor książki "Szalone życie i geniusz Jaggera". 
Wydany na 50 rocznicę działalności zespołu wysmakowany album zawiera niepublikowane zdjęcia i materiały z prywatnych zbiorów muzyków.
Polecam!

*Pozdrawiamy*















czwartek, 15 listopada 2012

No i stało się... po kilku dniach pobytu w "Polskim domu" trzeba  znowu spakować walizkę i wrócić na stare śmieci do "Irlandzkiego domu". Zawsze przy tej okazji zastanawiam się gdzie tak naprawdę  jest mój dom i gdzie czuję się jak u siebie? Zazwyczaj z wylotem do Polski wiążą się ważne wydarzenia jak np: ślub kogoś z rodziny. Wtedy chcąc nie chcąc trzeba kupować bilety, często dużo droższe niż wycieczka do egzotycznego zakątka świata, pakować manatki i w drogę;) Dopiero po powrocie często wychodzi na jaw całkowity koszt "wczasów pod gruszą"...można się zdziwić;)

Ja lubię swój rodzinny dom i czasami nie zważając na nic, lecę naładować akumulatory, nabrać dystansu i się naświetlić. Moje dziecko też jest szczęśliwe kiedy może spędzić czas z dziadkami i mieć kotka na wyłączność;))))

W tym roku święta spędzimy w Dublinie, pomimo iż daleko od Polski to mamy piękną choinkę, upieczemy pierniczki, przygotujemy coś pysznego do jedzenia z "naszych" produktów i wspólnie zjemy rodzinną kolację. Jeśli wytrwamy pójedziemy na pasterkę do Polskiego kościoła. Będzie fajnie...
Będzie jak w domu;)
* * *
Well, it happened ... after a few days in the "Polish home" again need to pack a suitcase and go back to the old neighborhood to "Irish home." I always take this opportunity to wonder where it really is my home and where I feel at home?  Usually the flight to Poland relate to important events such as: a family wedding.

Then willy-nilly have to buy tickets, often much more expensive than a trip to an exotic corner of the world, time to pack your luggage and get in the way;) Only after return, often comes out the total cost of "holidays under the pear tree" ... you can be surprised;)

I like my family home, and sometimes without regard for anything, I am flying charge the batteries, distance myself and to catch a bit of sun. My baby is happy when she can spend time with her grandparents and have cat only for herself;))))

This year we will spend Christmas in Dublin, although far from the Poland, we have a beautiful Christmas tree, we will  bake gingerbread, we will prepare something delicious to eat with "our" products and we'll have a family dinner together. if we can stand, we'll go to midnight mass to the Polish church. It'll be fun ...

It will be like at home;)